8 marca 2011

Półkowo

No i wywołali wilka z lasu...
A w zasadzie nie wilka, ale... zaraz sami się przekonacie ;)

No to jedziemy:

~~~~~~~~~~~~~~~~

Półeczka 'większa'

Na górze Muminy i inne niewysokie formatem książki - półeczka jest niska.
 Na dole pan Kosik, część klasyki i trochę książek 'ni z gruszki ni z pietruszki'.

 Felixo-Neto-Nikowo, siedem dotychczasowych części + mentalnie ósma (byle do 18-stego :D - już nawet luz jest zrobiony specjalnie dla Buntu Maszyn)
 

~~~~~~~~~~~~~~~~

Pierwsza mniejsza

Góra - JP2 + inne
 
 Dół - KLASYKA: Narnia, Tolkien, a poza tym inne różności

~~~~~~~~~~~~~~~~

Druga mniejsza 

Góra - specjalistyczna (xD) - Psy + Nikonowski futerał - zawartość w ruchu xD
 
 Dół - Zmierzchowo + skrótowo, a obok mój nieczynny już od dawna analog :)

~~~~~~~~~~~~~~~~

Okazyjny stosik na dziś





Hm.. co tu dużo omawiać... Jest co widać :)

~~~~~~~~~~~~~~~~
 Żegnamy się już z Państwem i zapraszamy na kolejną audycję
Do usłyszenia

26 lutego 2011

Pałac - Wiesław Myśliwski

Bohater, jedyny realny w fikcyjnej rzeczywistości "Pałacu", wraz z nadejściem wojny pozostaje sam we wsi, sam w wielkiej posiadłości. Ogrom pałacu. Niezliczone komnaty, których nigdy nie widział i nawet nie wiedział o ich istnieniu. Pustka, przeraźliwa pustka. Tylko Jakub. I jego myśli. Oto z czym dane było zmierzyć się zwykłemu pasterzowi.

Zasiadając w fotelach i oglądając uwiecznione na płótnach wydarzenia, bohater wyobraża sobie jedynie co by robił, gdyby dane było mu wcielić się w rolę arystokraty. Następnie sam doświadcza 'bycia' władcą. Istniejący tylko w jego głowie lokaje i służący wkrótce wykonują jego polecenia i spełniają jego prośby. Odwiedzają go inni możni, z którymi dyskutuje o problemach natury osobowościowej. W końcu przytacza też wspomnienia z okresu swego panowania, którego tak naprawdę przecież nie było.

"Pałac" jest przykładem mieszania się fikcji z rzeczywistością. Czytelnik, wystawiony na próbę, zaczyna zastanawiać się, czy to, co czyta, dzieje się naprawdę w fabule książki, czy tylko i wyłącznie w głowie Jakuba.

'Wiesław Myśliwski za pomocą żywego monologu bohatera ukazuje pełną napięć dynamikę ludzkiej świadomości' - [wyd. Znak]. W powieści panują zmienne nastroje. Raz bohater radzi cieszyć się z życia, później twierdzi, że nie ma ono sensu. W całej książce spotykamy się z różnymi życiowymi problemami, poruszamy kwestię życia i śmierci, czasu, wychowania, starości, wolności, pamięci, miłości i wielu innych aspektów ludzkiej egzystencji. Powieść pokazuje, że tak naprawdę wszystko zależy od naszego spojrzenia na świat. Myślenie nie może być nam narzucone z góry. Chociaż w wielu sytuacjach jesteśmy przymuszeni do wykonywania różnych czynności, to tak naprawdę to, jak je postrzegamy zależy od nas samych.

Warto wspomnieć też o wydaniu. Jest to bardzo ładnie oprawiona w twardą oprawę książka. Okładka owinięta jest dodatkowo obwolutą. Także wewnątrz kartki są z dobrej jakości papieru. Osobiście tym, co mnie najbardziej do przeczytania tej książki zachęciło był tytuł i okładka. Tak ładną książkę warto mieć na swojej półce :)

"Pałac" jako powieść psychologiczna z pewnością jest dla czytelnika wielkim wyzwaniem. Pomimo, że brakuje wartkiej akcji i fabuły, warto, aby każdy spróbował zmierzyć się z tą książką, z nadzieją, że pokaże ona czytelnikowi nowy kąt patrzenia na świat, lecz bez względu na to, czy to spojrzenie miałoby stać się jego własnym. "Pałac" wprowadza w melancholię, wywołuje wiele refleksji i pobudza do rozmyślań. Myślę, że jest oryginalnym sposobem na oderwanie się od nieustannej życiowej gonitwy.

Przeczytanie jej polecam głównie tym, których interesuje psychologia i ludzka osobowość.



22 lutego 2011

Złoto Spartan - Clive Cussler

Dwoje bohaterów na tropie tajemniczej zagadki mogącej podważyć dotychczasową wiedzę o początkach europejskich cywilizacji - tak w kilku słowach można pokrótce opowiedzieć o tej książce. Ale... mówmy więcej!

"Złoto Spartan" zainteresowało mnie już samym tytułem. Brzmi on przygodowo i tajemniczo. Po przeczytaniu krótkiego opisu wiedziałam, że to coś dla mnie. Tak oto, jako pierwszy w moje ręce autorstwa pana Cusslera, trafił prześwietny sensacyjno-kryminalny thriller na szerokim tle historycznym.

W powieści na samym już, prawie, początku poznajemy miłe i radosne małżeństwo, Remi i Sama Fargo, którzy całe swoje życie poświęcają na rozwiązywanie tajemniczych zagadek. Remi i Sam to ludzie sympatyczni i dobroduszni, a przy tym niezwykle szczęśliwi. Połączyła ich wspólna pasja, wzajemne zrozumienie i poczucie humoru. Otacza ich gromada równie bezinteresownych i miłych osób. W rozmowach między tymi bohaterami wszystko jest oczywiste i naturalne - zero zakłamania, fałszu i naiwnej gry. Czytając "Złoto Spartan" odczuwamy, jakbyśmy to my uczestniczyli w rozmowach, jakbyśmy to my właśnie wraz z bohaterami brali udział w wydarzeniach. Przygoda książkowa staje się naszą przygodą.

Akcja książki bardzo szybko mknie do przodu, co oczywiście powoduje ogromną ciekawość czytelnika co do przyszłych wydarzeń. Autor jednak z umiarkowaniem wprowadza nowe postacie. Dzięki temu umożliwia nam dokładne poznanie osobowości poszczególnych bohaterów, a jednocześnie nie wrzuca nas w wir postaci, w którym moglibyśmy się pogubić.

Osobiście wielką sympatię wzbudził we mnie autor, nadając jednemu z epizodycznych bohaterów swoje nazwisko. Pomimo, iż Fargowie spotykają go na swej drodze tylko raz, prowadzą z nim rozmowę przez zaledwie dwie strony, a 'Cussler' nie wnosi do fabuły zbyt wielu szczegółów, staje się dzięki temu zabiegowi postacią, o której się nie zapomina.

"Złoto Spartan" nie jest książką, w której przez cały czas główna myśl krąży wokół jednego problemu, a pod koniec nagle TRACH! i wszystko jasne. W tej powieści bohaterowie co rusz odkrywają nowe zagadki, pokonują kolejne przeszkody, dowiadują się nowych rzeczy. Napięcie towarzyszy przez całą książkę, ale ze względu na rozbudowany motyw powieści jest to książka, do której można powrócić bez myśli: 'przecież i tak wiem jak się skończy'.

Podsumowując, dzięki tej książce nabrałam przekonania, że jeśli kiedykolwiek zetknę się z innymi powieściami Clive Cusslera na pewno nie przejdę wobec nich obojętnie i zagoszczą one w moim czytelniczym kąciku. Mam nadzieję, że nastąpi to już wkrótce :)

Polecam!

9 lutego 2011

STOSIK-iem to nazwijmy

Hej hej ;-)

Miło mi czytać, że podobała Wam się moja nie-recenzja! :D
Jakoś nie mogłam się w sobie zebrać, żeby napisać tą recenzję.. Kiedy tak się zastanawiałam, co mogłabym o tej książce napisać (a można by wieeele dobrego, jak to o Koontzu ;) ), przyszły mi do głowy takie właśnie refleksje. Spisałam je i stwierdziłam, że raz kozie śmierć i zobaczymy jak zareagujecie xD I widzę, że podobało się ;) Może od czasu do czasu wrzucę jakiś tekst dotyczący książki, niezupełnie będący taką typową recenzją, chcecie? ^^

Dodatkowo mam też niezbyt konwencjonalny "stosik", ale...

Ta da da dam...:


Jakość pierwsza klasa, wiem xD
Zdjęcie z komórki, więc musicie wybaczyć.



Pozycje następujące:

1. Rafała Kosika 'Vertical' <3

2. Marka Reeda Lewina 'Uratować Sprite'a'

3. Clive Cusslera 'Złoto Spartan'

4. Wiesława Myśliwskiego 'Pałac'


Parę słów w temacie:
Stosik niezbyt obfity, ale jakościowo może być wysoko.. To się okaże.
Niestety z powodu nadmiaru obowiązków i innych zajęć strasznie mało czasu poświęcam na czytanie :(
Bardzo dużo czasu też poświęcam na myślenie o różnych sprawach egzystencjalnych... ^^
W ciągu ostatnich trzech tygodni ani jednej książki nie przeczytałam od deski do deski. Jest kilka napoczętych, ale żadnej jeszcze nie skończyłam. W najbliższym czasie myślę, że pojawi się 'Złoto Spartan'. Ale to też się jeszcze okaże..

No nic, kończę powoli i pozdrawiam.

(Jeszcze 3 dni i ferieee!!!)


Na razie :*

Wasza Madeleine xD

 

1 lutego 2011

Maska - Dean Koontz (nie-recenzja)






Zło nie jest nieznajomym bez twarzy,
mieszkającym w odległym sądziedztwie.
Zło ma zdrową, znajomą twarz,
Wesołe oczy i otwarty uśmiech.
Zło chodzi wśród nas, nosi maskę,
która wygląda jak twarze nas wszystkich.
Księga policzonych smutków





Zło
Każdego z nas otacza choć najmniejsza cząstka zła. Ujawnia się wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Zło poznajemy w ludziach, z którymi jesteśmy bardzo blisko, którym ufamy. Zło dostrzegamy tam, gdzie do tej pory panowało dobro. Zło jest w każdym z nas, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Przeszłość
Każda chwila... Nastaje, trwa i odchodzi w niepamięć. Czas zmienia ludzi, leczy rany, nieustannie kroczy swoją własną drogą wprzód. Mija kolejne sekundy, minuty, wciąż przechodzi koło ludzkich uciech, radości, a także cierpień i tragedii. Czas mija. I nie zatrzymuje się. Nie pochyla się nad cierpiącymi, nie pozwala zatrzymać chwil szczęścia. Nieubłaganie mknie przed siebie, nie odwracając się w tył. Nie bacząc na to, co miało już miejsce, nie pozwalając tego zmienić.

Śmierć
Choć ani razu nie przeżyliśmy jej na własnej skórze, jest doświadczeniem niezwykle bliskim. Na co dzień obcujemy z ludźmi, mijamy tak wielu przechodniów na ulicach i deptakach, w parkach, centrach handlowych, w firmach i szkołach. Śmierć jest dla nas pojęciem abstrakcyjnym. Jednak wokół nas w każdej sekundzie umierają ludzie, pozostawiając po sobie całe dotychczasowe życie nam, powiernikom ich dalszego losu. To my, żyjący, odpowiadamy za pamięć o nich. Świat jest wielkim cmentarzyskiem ludzkich dusz, historii i wspomnień.

Życie
...zależy od nas.


__

17 stycznia 2011

Ksiądz Rafał - Maciej Grabski

Gdyby serialowego Ojca Mateusza umiejscowić w Wilkowyjskiej scenerii "Rancza", a wszystko to przenieść w lata siedemdziesiąte, jak nic otrzymalibyśmy... Księdza Rafała!

Oczywiście nie mam tutaj na myśli tego, że fabuła jest przewidywalna. Wręcz odwrotnie. Książka bardzo oryginalnie opisuje zabawne perypetie mieszkańców małej mieściny, jaką jest Gródek. Mieszkańcy wioski od lat się znają, wiedzą o sobie niemal wszystko, nie mają przed sobą żadnych tajemnic. Owszem, zdarzają się kłótnie i waśnie, ale one tylko dodają uroku niesamowitemu klimatowi Gródka.

Do niedawna ścisłą częścią tej społeczności był ksiądz Stanisław. Proboszcz jednak stary i schorowany, umarł. Na jego miejsce przydzielony został ksiądz Rafał. Nie lada wyzwaniem dla niego będzie teraz zastąpić ludziom proboszcza, do którego byli przywiązani, i którego od lat znali. Obcy dla nich ksiądz musi teraz godnie wkroczyć na jego miejsce i godnie kontynuować jego dzieło.

"Ksiądz Rafał" jest bardzo przyjemną i lekką powieścią obyczajową. Szybko się ją czyta, chociaż chciałoby się, aby była jak najdłuższa. Akcja powieści umiejscowiona jest w PRL-owskiej Polsce, w której ciągle wszystkiego brakuje. Osobiście realiów tamtego świata nie znam, ale pan Maciej Grabski opisuje je bardzo lekko, przez co lektura zdecydowanie nie jest męcząca. Chociażby problem braku opału na zimę już doprowadza do zabawnych sytuacji.

Książka jest napisana w miły sposób. Sympatyczne postacie i często ich niebanalne wypowiedzi są doskonałym sposobem na poprawę humoru. Jest to pozycja na każdą chwilę, na każdy humor i na każdą okazję.

To książka dla każdego - dla młodego i starszego. Ludzie starszego pokolenia chętnie pewnie powspominają "stare, dobre czasy", kiedy to chleb wypiekano w domowych piecach i co dzień rano przynoszono świeże mleko od krowy. Młodzi z kolei będą mieli możliwość bliższego poznania świata, w którym nie dane im było się narodzić. W obecnych czasach świat bez namysłu gna do przodu, a każde święto i każda inna okazja jest sposobem, aby zrobić jakiś biznes. W świecie, który kręci się głównie wokół mediów, kariery i pieniędzy, bardzo przyjemnie jest oderwać się od tego nieustannego pościgu i przenieść się choć na chwilę w czasy, w których ludzie traktowali się wzajemnie z większym szacunkiem, bezinteresownie sobie pomagali i cieszyli się każdą ofiarowaną im chwilą życia.

"Ksiądz Rafał" jest pełen pozytywnych emocji. Emanuje dobrem, ciepłem i radością. Zdecydowanie zapraszam do zapoznania się z jego treścią, gdyż naprawdę warto poświęcić te kilka chwil, które w jego towarzystwie z pewnością okażą się niezapomnianymi. Polecam!!!





"Ksiądz Rafał" na LubimyCzytać.pl

8 stycznia 2011

Kłamstwa - Jonathan Kellerman

Czy martwa kobieta, znaleziona we własnym domu wraz z nagraniem ujawniającym brutalną prawdę o jej życiu została z zimną krwią zamordowana, czy popełniła samobójstwo? Czy są osoby, którym mogło zależeć na jej śmierci? Oto kolejna zagadka dla słynnych detektywa Milo Sturgisa i psychologa Alexa Daleware.

Wśród ogromu kryminałów, w których trwają nieustanna walka z czasem i mordercą "Kłamstwa" można uznać za powieść stosunkowo spokojną jak na ten gatunek. Akcja toczy się głównie wokół poszukiwań sprawcy, detektywi po kolei odkrywają nowe dowody, przesłuchują kolejnych świadków i podejrzanych.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Dzięki narracji doktora Alexa mogłam świetnie wczuć się w akcję. Czytając tę powieść odnosiłam wrażenie, że siedzi on w fotelu obok i opowiada mi całą historię.

Prawie cały czas "na scenie" nierozłącznie znajdują się Milo i Alex. Milo jest porywczy, impulsywny, jego spontaniczne wypowiedzi często rozweselają czytelnika. Z kolei Alex jest bardziej zrównoważony, lepiej panuje nad emocjami, często sprowadza Mila na ziemię. Bo w końcu niecodziennie, pod wpływem krótkiej wymiany zdań z komendantem, funkcjonariusz rzuca mu swoją odznakę pod nogi i oznajmia, że się zwalnia. Milo i Alex to wielcy przyjaciele, którzy wspierają się w każdej chwili, a ich przyjaźń możemy obserwować na kartach książki.

Jonathan Kellerman wprowadza do powieści bardzo dużo postaci. Często zmieniają się podejrzenia co do sprawcy. Dlatego pod koniec powieści musiałam się chwilami zastanawiać kto kim jest. Wśród tylu przemiennie używanych nazwisk, imion i inicjałów w pewnym momencie naprawdę można się zaplątać.

"Kłamstwa" pokazują, że nie zawsze to, co chcieliśmy wywołać złymi działaniami uda się nam osiągnąć. Bezpodstawne oskarżanie o coś innych lub wyolbrzymianie ich win może doprowadzić do nieoczekiwanych wydarzeń. Książka udziela powszechnej, ale bardzo mądrej nauki: Chcąc coś zyskać wykorzystując do tego i raniąc przy tym nic nie znaczących dla nas ludzi, możemy skrzywdzić nie tylko ich, ale także siebie i swoich bliskich.

Moim zdaniem jest to bardzo ciekawa książka, miło się ją czyta, fabuła nie jest zbyt zawiła, ani skomplikowana. Z pewnością zaciekawi miłośników podobnych książek, ale myślę, że spodoba się też tym, którzy na co dzień kryminałów nie czytają. Generalnie polecam.


Książkę otrzymałam od wydawnictwa Amber





"Kłamstwa" na LubimyCzytać.pl

3 stycznia 2011

Noworoczny stosik

 Witajcie!

W dzisiejszym, drugim już w historii mojego bloga, stosiku jak widać królują same beże, brązy i złocienie. Mam nadzieję, że każda z tych pozycji zasłuży na równie złote wyróżnienie, tym bardziej, że wydaje mi się, iż czeka mnie naprawdę pyszna uczta czytelnicza.
Ale, przejdźmy do rzeczy (poczynając od góry):


U szczytu mój Niepokonany...

Dalej:
1. Harlan Coben i inni "Aż śmierć nas rozłączy"
Ten zbiór opowiadań wygrałam w Lenowym konkursie, ale na razie nie znalazłam jeszcze chwili, aby go przeczytać.

2. William Shakespeare "Makbet"
Choć miałam na niego ochotę już od dawna, to wstrzymywałam się, wiedząc, że będę Makbeta omawiać jako lekturę. Teraz w liceum przyszedł na to czas :D

3. Maciej Grabski "Ksiądz Rafał"
Jako wielką fankę Rancza urzekł mnie w okładkowym opisie uchwycony tam wilkowyjski klimat. Mam nadzieję, że tamtejszy Gródek, na czele z nowym proboszczem Rafałem, przypominać będą choć odrobinę Wilkowyje, czyniąc lekturę ciepłą, zabawną i przyjemną.

4. Jonathan Kellerman "Kłamstwa"
Mój pierwszy egzemplarz recenzencki, owoc nawiązania współpracy z wydawnictwem Amber. Wybrałam z oferty właśnie "Kłamstwa", gdyż po przeczytaniu "Kiedy pęka tama" byłam strasznie ciekawa nowej powieci Kellermana o detektywie Sturgisie i doktorze Daleware.

5. Clive Staples Lewis "Podróż 'Wędrowca do Świtu'"
Już czytana, ale po obejrzeniu niezwykłej, cudownej i magicznej ekranizacji tej właśnie części "Opowieści z Narni" bardzo chętnie znów powrócę do tej przepięknej krainy Narni, wśród niezwykłe postaci takie jak Łucja i Edmund Pevensie, przezabawny Ryczypisk, a przede wszystkim Książę Kaspian i lew Aslan.

6. A wszystko to w miłym towarzystwie świątecznego Toffifee ;)

Aktualnie jestem w trakcie lektury "Kłamstw", więc już niedługo spodziewajcie się recenzji ;)
Pozdrawiam wszystkich gorąco! :D

31 grudnia 2010

Echo Park - Michael Connelly + NEW YEAR

Wszyscy ludzie popełniają błędy. Czasem świadomie, a czasem nie. Wielu błędów nie da się już naprawić. Choćbyśmy stawali na głowie, czasu nie cofniemy. Kiedy odkryjemy, że przez nasze niedopatrzenie zginęło wielu niewinnych ludzi, pomyśleć możemy, że nie ma dla nas ratunku, że teraz my powinniśmy ponieść konsekwencje swego czynu.

W takiej sytuacji postawiony został Harry Bosch, bohater "Echo Parku". Dowiaduje się, że 13 lat wcześniej popełnił olbrzymi błąd w śledztwie dotyczącym tajemniczego zniknięcia Marii Gesto. Jej ślad nagle się urwał, nigdy nie odnaleziono jej ciała, nigdy nie dorwano sprawcy.

Zatrzymany na terenie Echo Parku mężczyzna Raynard Waits, w którego samochodzie znaleziono poćwiartowane zwłoki dwóch młodych kobiet, postanawia pójść na układ z prokuratorem, przyznać się do 9 zbrodni w zamian za co darowana mu będzie kara śmierci - całe życie spędzi w więzieniu.

Wkrótce sam Bosch odkrywa, że przed trzynastu laty wraz ze swoim wspólnikiem przeoczyli ważny ślad, nie sprawdzili danych człowieka, który telefonował na komisariat z informacją, że widział Marie Gesto na terenie Echo Parku.

Michael Connelly, jako dziennikarz kryminalny nie raz przyglądał się pracy policjantów. Dzięki temu wyraźnie i dokładnie opisuje pracę śledczego z wydziału zabójstw. Jaki w wielu innych kryminałach i powieściach sensacyjnych, taki i w "Echo Parku" poza głównym wątkiem oskarżonego, śledztwa i poszukiwań natrafiamy na głęboką analizę prywatnego życia głównego bohatera. Connelly pokazuje, jak praca w policji wpływa na psychikę funkcjonariuszy. Harry Bosch nie może pogodzić się z tym, że niektórych spraw nie udaje się rozwiązać, czuje się w takich przypadkach pokonany. Wie, że tym samym mimowolnie wciąż daje rodzinom ofiar nadzieję na ich odnalezienie, nadzieję na zatrzymanie przestępców.

Harry non stop obcuje ze złem. Dostrzega je i stara się je zwalczać. W momencie, kiedy staje sam na sam z mordercą, zauważa, że zło zaczyna wpływać także na niego. Nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami. Jest to skrzywienie psychiki wynikające z nieustannego przebywania wśród rodzin ofiar, policjantów, morderców. Wśród pustych, szklanych, wypranych z emocji spojrzeń, nieruchomych ciał, wśród zakurzonych akt krok po kroku opisujących przebieg wydarzeń, wśród sprawców i świadków uczestniczących w lokalnych wizjach.

Tym, co spowodowało, że sięgnęłam po "Echo Park" był przede wszystkim tytuł. Echo Park... brzmi bardzo tajemniczo. (Początkowo nie skojarzyłam, że chodzi o nazwę dzielnicy Los Angeles ;D) Podchodząc bliżej przyjrzałam się okładce. Spowite mgłą alejki parku, w oddali między drzewami przebija się światło, na jednej z gałęzi widzimy pustą huśtawkę, wręcz dostrzegamy jak porusza nią wiatr... Myśląc o "Echo Parku" jako o przeczytanej już książce nasuwa mi się, jak zresztą nierzadko, pewna myśl: "A wszystko to za sprawą okładki...". Mam nadzieję, że każdy kto dostrzeże zewnętrzne piękno tej książki, będzie chciał zajrzeć do jej wnętrza, ponieważ już za pierwszą stroną czeka także spowita mgłą tajemnic i intryg ciekawa lektura, na którą zdecydowanie warto poświęcić kilka chwil...


"Echo Park" na LubimyCzytać.pl





♪ ♪ ♫ ♪ ♪ ♫
... AND A HAPPY NEW YEAR ! ! !
♪ ♪ ♫ ♪ ♪ ♫

27 grudnia 2010

Prędkość - Dean Koontz

Często stajemy przed różnymi wyborami. Musimy podjąć decyzje, których nikt za nas nie podejmie. Czasem chodzi o błahostkę, czasem o sprawę poważniejszą, ale kiedy w grę wchodzi ludzkie życie, a to Ty musisz zadecydować kogo z wybranych osób chronić przed śmiercią, skazując na nią tym samym drugą osobę, sytuacja wymyka się spod kontroli.

Nieodparta pokusa sięgnięcia po kolejną książkę Deana Koontza sprawiła, że znów odkładając kilka niezmiernie intrygujących pozycji, wybrałam właśnie "Prędkość".

Billy'ego poznajemy w wieku trzydziestu kilku lat. Prowadzi spokojne życie barmana. Nie wiemy nic o jego przeszłości. Wkrótce dowiadujemy się, że jego ukochana Barbara od dłuższego czasu leży w śpiączce w szpitalu. Jego rodzice nie żyją od lat. Billy wiedzie samotne życie, nie ma zbyt wielu znajomych, mieszka sam na uboczu miasteczka. Dawniej bohater pisał nowele i powieści, jednak z czasem, kiedy Barbara zapadła w śpiączkę, Billy stracił inspirację. Jego życie zaczęło gasnąć.

Pewnego dnia, bohater za wycieraczką samochodu znajduje kartkę:

"Jeśli nie przekażesz tego listu policji i ich w to nie zaangażujesz, zabiję uroczą blond nauczycielkę gdzieś w okręgu Napa. Jeśli przekażesz ten list policji, zabiję zamiast tego starszą panią zaangażowaną w działalność charytatywną. Masz sześć godzin na podjęcie decyzji. Wybór należy do ciebie."

Od tego listu wszystko się zaczyna. Wszystko, czyli szalony wyścig z czasem, ucieczka przed mordercą, próba ochrony kolejnych ofiar. Kiedy Billy spostrzega, że zabójca próbuje wrobić go w popełnione przestępstwa, jest już za późno, aby informować policję. Teraz musi on jeszcze maskować swoje własne, acz pozostawione przez mordercę ślady.

Poza swobodnością, płynną akcją i niezwykle realistycznymi dialogami, kolejnym fenomenem Deana Koontza jest nieprzewidywalność jego powieści. Czytając wiele kryminałów możemy podejrzewać kim tak naprawdę jest przestępca, domyślamy się przyszłych wydarzeń... W powieściach Koontza takie myśl nawet nie przychodzą do głowy. Po prostu żyjemy tym, co czytamy. "Prędkość" niejednokrotnie zaskakuje. Ciągle trafiamy na jakieś niespodzianki, które nie sposób było przewidzieć. Całą prawdę odkrywamy na kartach książki.

Koontz poprzez tę właśnie powieść pokazuje nam, że nie należy ciągle żyć przeszłością. Owszem, trzeba o niej pamiętać, ale także zacząć żyć chwilą. Dostrzegamy także, że siłę na nowe życie może dać nam inny człowiek, wiara w niego. Gdyby nie obecność Barbary w życiu Billy'ego, dawno popadłby on w ruinę. Człowiek często nie zdaje sobie sprawy, że to wiara w innych ludzi może być podstawą ich własnego życia. To właśnie ukochana daje Billy'emu siłę, chęć życia i walki. Dzięki niej zmienia się on w lepszego człowieka, zyskuje przyjaciół i zaczyna budować swoje nowe szczęśliwe życie.

Wszystkim miłośnikom kryminałów polecam. Oczywiście fanom Deana Koontza również. Zaś tym, którzy do jego utworów nie są jeszcze przekonani z czystym sumieniem powiem, że mogą swoją znajomość z powieściami tego pisarza rozpocząć właśnie od "Prędkości". Nie zawiedziecie się!